I nie dzieje się nic…
Z „Listów o modlitwie” o. Johna Chapmana
Odpowiedź na list pewnej mniszki użalającej się na to, że w swym życiu duchowym stanęła w miejscu i nie widzi progresu. „Cieszę się, że matka ma wrażenie, że stoi w miejscu w swoim życiu duchowym” – odpowiedział benedyktyn. „Cieszyłbym się jeszcze bardziej, gdyby matka miała uczucie, że się cofa!”
Jaki jest? Nieprzewidywalny. Przychodzi kiedy chce i jak chce. W najmniej spodziewanych momentach. Bóg zaskoczenia. Zawsze Inny. Większy od najśmielszych marzeń, oczekiwań, planów. Z przerażeniem ostatnio otwieram Słowo, wykrzykując: „Boże, to o mnie….” (obraz targowiska, ja odmieniane przez wszystkie przypadki itp.). A On wciąż mówi: „Dziecko, wróć do mnie…” I JEST w każdym moim kroku.
p.s. Zapomniałam dodać, że ma rozbrajające poczucie humoru. Dowód? Posłuchaj:


