Świadomie wybrana cisza
Św. Dominik płakał nocami. Płakał i pytał: „Panie, co będzie z grzesznikami?”
Płaczę razem z nim: „Panie, co będzie ze mną?”
Kiedy pozostajemy w ciszy nie tylko przez kilka minut, lecz przez godzinę lub kilka godzin, możemy stać się niespokojnie świadomi wewnętrznej obecności jakiegoś niepokojącego gościa, naszego „ja”, którym jesteśmy my sami oraz ktoś jeszcze. To „ja” nie jest w pełni akceptowane w swym własnym domu, ponieważ jest tak różne od owej codziennej figury, którą skonstruowaliśmy z naszych relacji z innymi – i z naszych wewnętrznych niewierności. Istnieje w nas ciche „ja”, którego obecność jest niepokojąca właśnie dlatego, iż jest ono tak ciche i nie może być wypowiedziane. Musi pozostać ciche. Werbalizując je, jednocześnie je okrawamy i w pewien sposób niszczymy. (…) Nasza kultura jest na wiele sposobów ukierunkowana na to, by umożliwić nam uchylanie się od potrzeby stanięcia wobec owego wewnętrznego, cichego „ja”. (T. Merton, Twórcza cisza, s.14-15)

