To, co niepozorne (Łk 16;10)

Miłość musi być konkretna.
Nie mogę kochać ogólnikowo, zbiorowo, (tylko) całego świata.
Miłość potrzebuje twarzy, imion.
Musi być obecna. Na co dzień. Zwyczajnie. Jesteśmy dla siebie darem. W gestach, które wydają się oczywistością. A są bezcenne. Które są – w chwilach największych słabości – na wagę złota.
Być. Tylko, żeby kochać.
Być. Do kochania.