Once more (Iz 45, 15)

How many times have I hurt You / How many times was I lost / And how many times I’d be lost in the sea / If You weren’t there to rescue me / Thank You for being so patient with me / Despair blinded my mind and I couldn’t see how You’re loving me 

zagubiona1

Pan Bóg zaskakuje. W codzienności. Daje znaki. Rzadko je widzę. Albo racjonalizuję moje prywatne, małe cuda. Tłumaczę sobie: przypadek, a może już oszalałam? I tak mijam się z Nim. Bo pogoda nie taka, jaką sobie wymarzyłam, bo noc nieprzespana, ból głowy albo zęba, kłótnia sąsiadów za ścianą, autobus odjechał sprzed nosa. Ale, na szczęście, On nie ustaje.

Love is gonna find us again, you gotta be ready then / Open up your arms and let Him in

woda_mini

Gdy inni opowiadają o swoim doświadczeniu wiary albo przytaczają historie z życiorysów świętych, wpadam w zachwyt i wydaje mi się, że to niemożliwe, żeby Pan Bóg do mnie też tak mówił. Nie wiem, czy to bardziej moje wrodzone poddawanie w wątpliwość czy nabyte, słyszane od wielu „nie da się” i wyśmiewane komentarzem „nadpobożna, dziwna etc.”.

Tymczasem On nie tyle przychodzi. On Jest. W mijanym w drodze do pracy widzianym z okna tramwaju bilbordzie, w smaku pomarańczy, w wodzie kapiącej z rynny, wygrywającej dla mnie najbardziej ożywczą melodię, w spojrzeniu pełnym ciepła i łagodności, w śmiejących się oczach „moich” dzieci, w prostych słowach popartych gestami zwykłej, ludzkiej życzliwości.

Ważne jest tylko to, że po prostu wierzę, że On jest. Jest też w tym, czego wolałabym nie widzieć, co mnie odpycha, przeraża, zniechęca. W tym, co trudne, co boli, co jest wyzwaniem. Tej wiary nie da się wytłumaczyć intelektualnie, emocjonalnie. Kiedyś myślałam, że to „duchowa intuicja”. Dziś powiedziałabym: trwanie w prostym przekonaniu, że Bóg Jest Obecny w moim życiu, jakiekolwiek by ono nie było. A przebywanie w Nim to Jedyny Sens.

pomarancza

If you call, call then He will come running to fight / When the shit falls all you want to do is run away and hide all by yourself / He will come running to love / This gift will last forever This gift will never let you down / This gift is waiting to be found / This gift is ready to be found Just you believe it now

„Obchodzić Jubileusz Miłosierdzia to nauczyć się nie pozostawać zniewolonym przeszłością i wierzyć, że może być inaczej” (papież Franciszek) – czytam smsa. Spotykam nowych ludzi. Z pasją. Z sercem tęskniącym za Bogiem. Chodzących po ziemi – bo dzieci trzeba nakarmić, rachunki opłacić itd. Mówią o nich „stalowe magnolie”. Ci, dla których na pierwszym miejscu jest wytrwać w tym, co słuszne. Co mnie w nich fascynuję? Co sprawia, że ten ogień we mnie tak szybko wygasa? Czego im zazdroszczę? I czemu odchodzę ze smutkiem (niczym bogaty młodzieniec, choć wiek już może nie ten)? Przecież tak bardzo nie lubię, boję się tracić…

134834250

Save a soul mission: belive Him / trust Him

Jakiś czas temu powiedziałam: poddaję się, rób co chcesz. A potem znów zaczęłam forsować swoje pomysły. To nie działa.

Zaczął się post. I moje duchowe postanowienie szybko pękło. Teraz rodzi się na nowo.

Biegnę na koncert. Doświadczam piękna. Po prostu. Niczego więcej nie trzeba. Moment, w którym obcy ludzie stają  się sobie bliscy. I okazuje się, że są takie „łzy, które mogą stworzyć wyłom, który pozwoli nam otworzyć się na nawrócenie” (papież Franciszek).

Jestem pośród ludzi – w pracy, na ulicy, w kościele. Ludzi zabarykadowanych po różnych stronach racji, po różnych stronach stołu, zza okien facebookowych monitorów. Nie chce być w żadnym fan clubie, nie chcę uczestniczyć w wyścigu na logiczne i erudycyjne argumenty. „Prawda różni się od obu skrajności znacznie bardziej aniżeli one same różnią się od siebie” (Hildebrand). Wierzę, że On jest w każdym z tych miejsc i serc.

Зачатие_праведной_анны

Przychodzę do Niego i tak często mówię: uwolnij mnie Boże od tego, zabierz, przemień to poczucie osamotnienie, bycia niezrozumianą, bezradność, zamiast modlić się słowami Psalmu 91 „bądź ze mną Panie w moim utrapieniu”. Jak różnie brzmią te słowa wypowiadane przez samotną singielkę od wielu lat marzącą o domu pełnym gwaru i rodzinie, wypowiadane z ust kapłana, który ma nieść nadzieję, choć sam już dawno jej nie doświadczył,  wypowiadane przez młode małżeństwo, które traci nowonarodzone dziecko, bezdomnego spędzającego noc na ławce w pobliskim parku, mijanego z pogardą lub obojętnością, babcię czy dziadka, którego nikt nie odwiedza, chorych, umierających i… Jak bardzo pokazują prawdę o nas samych, o tym po co i dlaczego się modlę. I jak traktuję Boga. Kim On dla mnie jest? W co wierzę. I kto tu naprawdę jest w centrum…

beznazwy2

Nadzy i bezbronni – tacy jesteśmy. Bez względu, jak bardzo się przed tym bronimy i zapieramy. Bez względu na to, jak bardzo boimy się swoich słabości. I ryzyka. Jak ważne wydają się nam role, które pełnimy. „Każdy z nas jest i tak sam wobec Pana. Głęboko w sercu każdy z nas jest monos – mnichem” (o. M. Nawarra), który każdego dnia uczy się przyjmować to, co jest takim, jakie jest. A Bóg i tak widzi w nas dobro. Zawsze.

beznazwy

Mercy, mercy, coming to you,
Feel her beauty flowing through you
She will unbind you, set the word free.
Mercy, Mercy  +

https://www.youtube.com/watch?v=S39GVDigI3k