Proporcje (Mk 6, 30-34)

(…) Życie w społeczeństwie zwiększa ilość naszych kontaktów z innymi. Spotykamy kogoś niemal na każdym kroku. Wszyscy w jakiś sposób narzucają nam swoje pragnienia, a także swój sposób myślenia i działania. Od rana do wieczora jesteśmy odrywani od tego, czego pragnęlibyśmy sami. Następstwem tego jest sytuacja tragiczna. Pośród tylu ludzi czujemy się często rozpaczliwie samotni. W wielkich miejskich blokach, ludzie pozostają zamknięci w swoich mieszkaniach, izolując się od innych bardziej niż kartuzi w swoich celach. (…) Powinniśmy zatem powrócić do ideałów: uświęcić samotność i nauczyć się życia z innymi. (…) Istnieje dziś wielka potrzeba osiągnięcia stanu wewnętrznej koncentracji. (…) Bóg nas stworzył i dał każdemu z nas powołanie. Pójście za tym powołaniem czyni nasze życie spójnym. Ten, kto szuka woli Bożej, jest w pewnych momentach bardzo zadowolony z tego, że jest sam, że modli się i rozmyśla. Jest sam, ale z Bogiem. W innych momentach ta sama wola Boża prowadzi nas do społeczeństwa, do szukania jednomyślności w rodzinie, z kolegami w pracy, w czasie odpoczynku. Żartobliwie można by powiedzieć, że dobry chrześcijanin czasami jest kartuzem, a czasami trapistą, zachowując przy tym właściwe proporcje i pokój z Bogiem i ludźmi. [Tomas Spidlik]