Ożywcze umieranie (1 Tes 17)

 Kto poznał Pana, nie modli się własnymi słowami,

albowiem Duch Święty modli się za niego.

[Św. Jan Klimak]

d67385953

* * *

„Jak wielkie szczęście daje modlitwa (czyli obcowanie z Bogiem) możemy zobaczyć w żywocie każdego świętego. Jej efekty uwidaczniają się przede wszystkim w momencie przełomowym naszego życia, a mianowicie w śmierci. Oczywiście odnośnie świętych i ludzi żyjących z Bogiem nie możemy mówić o śmierci, lecz w perspektywie powszechnego zmartwychwstania związanego z ponownym przyjściem Jezusa na ziemię i Sądem Ostatecznym, o zaśnięciu. Święci zasypiają, by obudzić się w tym wielkim dniu. Śmierć dotyczy oddalonych z własnej woli od Boga, bo tylko w Bogu jest życie. Stan duszy przed śmiercią oraz sam jej moment jest wykładnikiem tego, co człowiek zdobył duchowo w ciągu całego swego życia. Śmierć można porównać do najważniejszego egzaminu człowieka, przede wszystkim z jego wiary i religijności. Moment śmierci (zaśnięcia) każdego świętego jest czymś pięknym. Święci czekali na śmierć, kiedy to połączą się z Bogiem. Śmierć św. Serafima Sarowskiego jest obrazem tego, jak wielką radość może dawać modlitwa. Otóż nie było bezpośrednich świadków zaśnięcia świętego, nie wiemy jakie były jego ostatnie myśli. Kiedy znaleziono Świętego Starca śpiącego, klęczał on przed aniołem z rękoma złożonymi do modlitwy. Tak więc połączył się z Bogiem w modlitwie, w pełni jej radości. Zaśnięcie św. Serafima Sarowskiego jest tylko jednym z przykładów, ale iluż innych świętych odchodziło z tego świata radośnie, spokojnie…

800px-La_vida_de_san_Serafín

Powyżej opisałem pierwszy rodzaj czerpania radości z modlitwy – rozmowy z ukochanym przez nas Bogiem. Istnieje drugi rodzaj radości, mianowicie czerpania radości z oglądania samego Boga – światłości. Kolejnym przymiotem Boskim jest światłość. Bóg jest światłością. Nie chodzi tutaj o zwykłe światło z tego świata, lecz o tę światłość, którą widzieli apostołowie podczas przeobrażenia Jezusa na górze Tabor. Widzenie to wiąże się z celem prawosławnej duchowości – przebóstwieniem. Jednym ze środków, dzięki którym można ten stan osiągnąć, jest modlitwa, a przede wszystkim modlitwa Jezusowa. Oczywiście, warunkiem podstawowym, bez którego nie można mówić o nawet minimalnym wzroście duchowym, jest częsta Eucharystia. Następnie, bardzo ważna jest asceza, której celem jest przede wszystkim kontrola własnego materialnego ciała. W myśl słów Świętych Ojców, że bez pomocy Bożej człowiek nie może zrobić nic dobrego, modlitwa jakby zespala częstą Eucharystię z ascezą. Właśnie dzięki modlitwie możemy prosić Boga o pomoc, jednocześnie czerpiąc z tego radość. Można więc powiedzieć, że modlitwa prowadzi człowieka do osobistego przebóstwienia, czyli odrodzenia duszy w Bogu, stania się Bogiem. Zgodnie ze słowami Świętych Ojców, Bóg stał się człowiekiem po to, aby człowiek mógł stać się Bogiem. Człowiek przebóstwiony uświęca świat i wszystko, co go otacza. Wypełniająca go miłość sprawia, że realnie odczuwa obecność miłości Świętej Trójcy. Nie postrzega już materii jak czegoś złego, źródła grzechu, lecz jako Boskie objawienie. Świat staje się wówczas wielką świątynią stworzoną Boską ręką. Podobnie zaczyna również patrzeć na drugiego człowieka. Widzi w nim samego Chrystusa. Widząc cierpienie drugiego człowieka, pragnie mu za wszelką cenę pomóc. Wyzbywa się praktycznie egoizmu. W każdym widzi dobro, nawet mimo częstego odrzucania go przez innych. Umie prawdziwie modlić się za wrogów. Taki człowiek sam jest modlitwą. Nie musi nauczać, pisać traktatów teologicznych, sama jego obecność, widok ukazuje prawdziwy sens życia. W ten sposób człowiek przebóstwiony naucza przez swoją obecność. Tak więc modlitwa prowadzi do urealnienia poczucia obecności Chrystusa, który wtedy jest z człowiekiem w każdej sekundzie życia, w jego czynach, słowach i myślach. Stan przebóstwienia jest wynikiem osiągnięcia najwyższego stopnia modlitewnego rozwoju tzw. modlitwy serca. W tym stanie nie tylko umysł jest wypełniony modlitwą Jezusową, lecz również serce.

Święty Symeon tę światłość nazywał światłem Świętego Ducha. Tak opisywał to widzenie: Często widziałem światłość. Raz pojawiała się ona wewnątrz mnie, kiedy moja dusza była spokojna i panowała w niej cisza. Drugim razem pojawiała się ona na zewnątrz w dali, lub całkowicie skrywała się. Widzenie to przyniosło świętemu Symeonowi nieopisaną radość. Kiedy światłość zniknęła, tak św. Symeon opisywał swój stan: W ten czas przeżywałem straszne cierpienia, gdyż wydawało mi się, że już więcej nie chce ono pojawić się. Kiedy jednak zaczynałem płakać i pokazywać odcięcie od wszystkiego, co ziemskie, całkowite posłuszeństwo i pokorę, wtedy pojawiało się ono znów. Jak słońce, które rozbija ciemność przy wschodzie…

Modlitwa jest łącznikiem z naszym Najlepszym Przyjacielem. Jeżeli w to wszystko uwierzymy, niczego nie będziemy tak bardzo pragnąć jak modlitwy. Oto słowa prostego człowieka i filozofa na temat tej nieopisanej radości:

Modlitwa serca przynosiła mi tyle pociech, że nie wierzyłem, czy jest ktoś szczęśliwszy ode mnie na ziemi i nie pojmowałem, jaką mogła być większa radość w Królestwie Niebieskim. (…) I we wszystkich tego typu radościach pragnąłem , aby Bóg pozwolił mi szybciej umrzeć i wylewać moją radość u jego podnóża w świecie duchów niebieskich (Opowieści Pielgrzyma).

Nie ma życia bez modlitwy.”

źródło tekstu: „Radość modlitwy” Dejneko Wiaczesław na: www.typo.cerkiew.pl