Z jak zapach (2 Kor 2, 15)

Święty Paweł mówi, że jesteśmy wonnością Chrystusa, a to, jak pachniemy, zależy od tego, jaką mamy relację z Chrystusem. Piękną ilustracją słów ewangelisty jest historia ojca Boyle’a i jego kościoła w biednej części Los Angeles, kościoła, który stał się sanktuarium dla nielegalnych imigrantów. Kobiety i dzieci znajdowały schronienie w parafialnym domu. Setki bezdomnych mężczyzn spało każdej nocy w kościele, przez co wnętrze napełniał smród niemytych nóg. Ludzie to zauważyli, ale nikt nic nie powiedział. W końcu Boyle postanowił zmierzyć się z tematem w swoim kazaniu: Czym pachnie ten Kościół? W końcu jakaś odważna dusza wykrzyczała prawdę znaną wszystkim: Smrodem niemytych nóg! Dlaczego? Ponieważ mieszkają tu bezdomni. A dlaczego? Es nuestro compromiso. Bo to obiecaliśmy robić. I wtedy wszystko zaczęło inaczej pachnieć. Czym to pachnie? Pachnie jak nasze oddanie. W końcu jakaś kobieta krzyknęła: Pachnie jak róże! Kościół wypełniony ludźmi zatrząsł się od śmiechu, a nowo odnaleziona wspólnota losu pozwoliła potraktować odór kogoś innego jak swój własny. Smród pozostał ten sam, zmieniło się tylko to, jak ludzie go postrzegali. Ludzie z Dolores Mission zaczęli urzeczywistniać napomnienie Weddella Berry’ego: „Musisz być w stanie wyobrazić sobie życie, które nie jest twoim”.

Pokrewieństwo jest tu kluczowym słowem. Szybciej dostrzeżemy kogoś, jeśli potraktujemy go jak swojego krewnego. Kiedy byłem młodym księdzem, moi przyjaciele żyjący w małżeństwach uważali, że powinni nauczyć mnie, jaką radością jest zmienianie pieluchy dziecku. Cieszę się, że ten etap w moim życiu już mam za sobą. Mam wrażenie, że przyjąłem krytykę i wiem już, że zmienianie pieluszek nie jest tak straszne dla rodziców – wszystko to należy do dziecka, które jest ciałem z ciała swoich rodziców. Kiedy jesteśmy spokrewnieni, zmienia się nasza percepcja. Nawet te nieprzyjemne rzeczy nie są dla nas odrażające, ponieważ należą do kogoś, kto jest częścią nas. Nie obrażają nas, bo nie pochodzą z zewnątrz, tylko są częścią naszej tożsamości i rodziny. (fragm. z „Daj nura…” T. Radcliffe)

lawka

Na pamiątkę spotkania 18 lipca 2016 r. w kościele na ul. Stolarskiej w Krakowie:

Boże, pomóż widzieć Chrystusa w twarzy KAŻDEGO spotkanego człowieka +

W przeciwnym razie, nie mamy po co, gapić się na ołtarz.