Jak rzep u psiego ogona (Prz 28, 26)

Bóg porzucił szczęście swoje.

Wszedł między lud ukochany,

dzieląc z nim trudy i znoje…

  • * * *

Kto nie poddaje się zniechęceniu, gdy widzi człowieka chorego, cierpiącego , odepchniętego albo na progu śmierci, wszystkie te sytuacje przyjmuje jako wezwanie do poszukiwania sensu.

(św. Jan Paweł II, Evangelium Vite, 83)

 

 

 

Spójrzmy teraz na duszę uciśnioną; modli się, choć nie czuje zapału, czyta choć nie rozumie wiele; zdaje jej się, że w ciemnościach chodzi, żadnego nie odczuwa ożywienia, nawet w Komunii św.(…) Spogląda w niebo, lecz żadnej nie doznaje pociechy – okropne to jej życie – a jednak ta dusza pracuje, krząta się, nawet się uśmiecha. Cóż jej daje tę niespożytą siłę – oto wiara!

Wiara ją nauczyła, że tak się Bogu podoba, że to Bóg każe jej znosić to opuszczenie za grzechy; widzi jak Pan Jezus kona w Ogrójcu pod brzemieniem strasznego opuszczenia, każe więc i jej trwać przy sobie mimo oschłości; ta wiara osładza jej cierpienie, ona gotowa choćby całe życie spędzić w takim ucisku; wie, że to wszystko przejdzie; wie, że umrze i tego Boga, dla którego wszystko czyniła i cierpiała, będzie oglądała w wieczności.

(Józefa Chudzyńska)