Fervor Caritatis (Ps 81, 11)

Rodzimy się by żyć, żyjemy by umierać

Myśli jak muchy brzęczą nieustannie sprawiając, że myślę o wszystkim tylko nie o Bogu. Panie, chcę wyłączyć te 40 dni z mojego życia i przyjść do Ciebie, ponieważ odczuwam ogromne zmęczenie (sobą). Nie jestem taki, jakiego pragniesz, jakiego mnie stworzyłeś. Pragnę jednak przyjść i oprzeć głowę na Twojej piersi tak, jak Twój umiłowany św. Jan. Zgadzam się, abyś oczyścił moje serce. Pozwalam Ci wejść do mojego serca. Dopiero teraz naprawdę otwieram te drzwi Tobie, Który tak długo do nich pukałeś. Panie, to jest Twój dom. Proszę, usuń z niego wszystko, co Ci się nie podoba. Uczyń moje serce nie tylko swoim mieszkaniem, lecz także miejscem odpoczynku. Bo przecież kocham Cię, Panie, odkąd sięgam pamięcią. Lecz w moim sercu zadomowiło się już dużo niepotrzebnych rzeczy. Usuń je! Moje serce i wszystko, co w nim jest, należy do Ciebie, bo otwierając Ci drzwi oddaję się Tobie (2 Kor 9, 11), żebym w głębi serca mogła być nieustannie przed Twoim Boskim Obliczem – tak, jakbym siedziała obok Ciebie w zupełnej ciszy, mimo że dookoła zawsze jest wielu ludzi. Jakże niezręczne są wtedy słowa!  (Catherine de Hueck Doherty)