List od Przyjaciela (Mt 14, 22-33)

Miałem dzisiejszej nocy sen: znalazłem się w moim małym Becchi, do którego miał przyjechać cyrk i przedstawić swój nowy popisowy numer chodzenia po linie. Kiedy znalazłem się na widowni, przeżyłem piękny spektakl. Jednak po pewnym czasie ludziom znudziło się już oglądać taki sam występ linoskoczka, a popisy zwierząt nie radowały już tak bardzo. Dlatego dyrektor cyrku podniósł poprzeczkę i linoskoczek na kolejnym spektaklu musiał zaprezentować coś nadzwyczajnego. Byliśmy zdziwieni kiedy na plakatach pojawiło się ogłoszenie, że cyrk przeniesie się z pokazami nad przełęcz, gdzie będzie rozciągnięta lina, po której miał przejść słynny linoskoczek. Podobnie jak na pierwszym spektaklu linoskoczek stając przed liną zwrócił się do swoich kolegów i zgromadzonego tłumu z zapytaniem: czy wierzą, że przejdzie na drugą stronę. Nikt w to nie wątpił, ponieważ był kompetentnym i wprawionym linoskoczkiem i każdy był pewien, że sobie poradzi bez problemu, skoro całe życie ćwiczył. Udało się, jak przewidywali widzowie. Jednak linoskoczek po przejściu odwrócił się jeszcze raz w stronę liny i kazał sobie przynieść pustą taczkę. Następnie stanął przy niej i zwracając się do widowni i kolegów z cyrku zadał ponownie pytanie: czy da radę przejść po linie z taczką. Wszyscy okrzyknęli z radością, że na pewno sobie poradzi, przecież tyle lat ćwiczy, jest w tym mistrzem. Wtedy linoskoczek jeszcze raz zwrócił się do widowni pytając: w takim razie kto wsiądzie do taczki, abym mógł go przewieźć na drugą stronę? Zapanowała kompletna cisza, nikt nie miał odwagi i nie chciał zaryzykować, by złożyć swoje życie w ręce linoskoczka, w którego przecież kompetencje wcześniej nikt nie wątpił, a jego samego uważano za zdolnego do wszystkiego na linie.

Wtem obudziłem się nie wiedząc, co miałby znaczyć ten sen, jednak nie długo później zrozumiałem: Linoskoczek to Pan Bóg, który jest wszechmogący, kompetentny, może wiele zrobić i jest wspaniale wykształcony. My jesteśmy widownią, która ogląda przedstawienie Boga, tylko wierząc, że On może wiele zdziałać (przejść przez linę), natomiast nie potrafimy zawierzyć swojego życia Jemu. Taka jest różnica między wiarą, że Bóg jest Bogiem, który wszystko może ale nie dla mnie i moja wiara w niego polega tylko na wiedzy lub przekonaniu, że On jest tam gdzieś daleko i nic mi nie daje, a zawierzeniem mojego życia i wejściem do takiej „taczki”, w której Bóg mnie przeprowadzi na drugą stronę.

* **

Bajka dla małych i dużych? Ten sen św. Jana Bosko spełnił się w życiu pewnego człowieka. Kim była osoba, która odważyła się wsiąść do taczki? Jego własna matka.

Maryjo, przymnóż nam wiary.